Ubrałam:
i poszłam do szkoły. W szkole oczywiście był on, jak zwykle usiadł w mojej ławce:
- Co ty tu robisz?- warknęłam na niego, w końcu za mną był Jay.
Był na mnie zły pewnie dlatego,że dowiedział się, iż byłam na randce ze Styles'em. Próbowałam to wyjaśnić ale wtedy odezwał się Harry:
-Jak to co tu robię, to moje miejsce?!
-Ale ja mam chłopaka Harry!
-Już nie masz! To koniec!-powiedział Jay.
-Wszystko przez ciebie od kiedy się pojawiłeś całe moje życie legło w gruzach!-to było do Styles'a.
-Myślisz, że to przypadek, iż mój ojciec cię stworzył!
-Co ty wygadujesz?
-Powiem ci coś czego nikt o tobie nie wie.
-Niby co?
-Że masz na ramieniu znamię w kształcie gwiazdy,że nigdy nie miałaś własnego ojca,że osoba, która leży chora w twoim domu nie jest twoją matką.
Nie wiem co mam myśleć. Może to kłamstwo. Rozpłakałam się, a tłum ludzi śmiał się ze mnie, ale nawet pomimo naszych krzyków (sprzeczki z Harry'm) nikt nie wiedział czemu mam łzy w oczach.
~Stylesowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz