- Że musimy się rozstać!
- Po tak długim czasie?!
- Niecały miesiąc!
- Postanowiłem, że masz tu mieszkać!
- Bo co mi zrobisz?!
- Bo ciebie zleję!
- Aha, więc nie mam wyboru! Dobranoc!
Mówiąc to pobiegłam na górę i zasnęłam.
Następnego dnia
Wstałam i ubrałam:
- Ładną masz sukienkę.-powiedział Harry przy śniadaniu.
- Czy tym zdaniem chciałeś podkreślić, że to ty ją kupiłeś i że masz dobry gust?
- Nie. Koniec tematu.
- Więc uciekasz od odpowiedzi?
- Przecież powiedziałem, że nie chciałem tego podkreślać. Pyszne te placki ziemniaczane z miodem.
- Dzięki.
- Muszę iść zaraz do pracy, a ty posprzątaj dom. Z wyjątkiem mojego pokoju. Masz pościerać kurze, odkurzyć, umyć okna i wyrzucić śmieci. Odkurz też salkę kinową, bo na podłodze leży pełno popcornu.
- Dobrze.
- Jak skończysz zrób obiad, przyjdę o 15:00.
- Jasne, to pa!
- Pa.
Ta robota jest strasznie nudna, tylko sprzątać i sprzątać. Jak skończę jeden pokój to kolejne i tak ciągle. Co by tu ugotować Harry'emu? Może indyka w sosie grzybowym. To mój rodzinny przepis. Powinien mu smakować.
- Pyszny obiad.
- Dziękuję, przepis matki.
- Aha.
Kilka dni później.
Nie wiem czemu, ale dni wydają się dziwnie nudne od czasu imprezy ze Stephanie.
Ciągle tylko sprzątam i gotuje i znów i znów to samo.
A Harry tylko jada posiłki i pracuje. Ta ciągła monotonia bywa męcząca, a czasem wręcz odurzająca. Harry stał się na tyle oschły, że mówi tylko:
"ładnie wyglądasz" lub "smaczny obiad". Zwariować można. To chyba przez to, iż powiedziałam " musimy się rozstać". Czasami ludzie od takich słów głupieją.
Dziś ubrałam:
Harry jak zwykle pochwalił mu wygląd, a ja na to:
- Harry ja oszaleję z braku szalonych zabaw i nie przestrzegania regulaminów. Musimy się wreszcie zabawić!
- Okraść sklep?!
- Na przykład dobre i to. New Look może być?!
- Jasne, co chcesz gwiazdko.
- Jutro 11:00.
- Ale praca!
- Nie idziesz do pracy, w końcu to twoja firma, a sam siebie nie wylejesz!
- Zgadza się.
Następnego dnia
Ubrałam:
Poszliśmy na akcję. Ukradliśmy tony sukienek, poczułam się świetnie. Gdy wróciłam do domu myślę sobie " Co ja zrobiłam?". To było głupie. Mówili o mnie w TV jako "piękna czerń" spodobało mi się to, choć wole gwiazdka. Oto różne sukienki, które ukradłam ze sklepu:
- puk, puk.- rozległo się pukanie do drzwi.
- Otwierać, policja!
~Stylesowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz