-Czy zostaniesz moją żoną?- i wtem słychać było wiwaty, tony białych róż unosiły się w powietrzu, muzyka śpiew.
A ja:
-Przykro mi nie mogę, Harry jeszcze nie teraz.- i co zrobiłam tradycyjnie wybiegłam z restauracji.
Wbiegłam na najwyższy most w Londynie. Na szyi miałam wisiorek w kształcie pół księżyca:
- To chyba on był moim przeznaczeniem.-szepnęłam i rzuciłam wisior do wody.
Poczułam się jakoś inaczej, taka wolna. Podeszłam pod tamtą restaurację. Była zabita dechami wszystkie budynki się waliły. Londyn opustoszał. W tej chwili usłyszałam głos:
-Coś ty narobiła?!- znam ten głos, to głos mojego ojca, chociaż go nie znałam.
-Nic tatusiu.-odpowiedziałam jak mała dziewczynka. Czułam, że jeszcze nigdy wcześniej tego nie powiedziałam.
Poczułam nagle ulgę, a coś kazało mi biec na ten most i skoczyć. Zrobiłam to w tym czasie zdawało mi się jakbym umiała oddychać pod wodą. Nagle wydawało mi się, że jest przy mnie duch Harry'ego, który karze mi za sobą iść.
~Stylesowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz