Ale mnie poniosło prawie wskoczyłam do basenu. Harry to chyba zauważył bo powiedział:
-Zaraz ci przyniosę jakiś strój kąpielowy.
-Dobra.- odpowiedziałam kładąc się na leżaku.
Przyniósł mi jakieś bikini, które niechętnie założyłam:
Podeszłam do basenu, by sprawdzić czy jest ciepła woda i wtedy Harry mnie do niego wepchnął.
- A więc tak się bawimy.- odpowiedziałam poirytowana.
I ciągnąc go za nogi wciągnęłam do basenu.
- Gwiazdeczko.- zaczął się droczyć.
- Ej, żadna mi gwiazdeczko. Wbrew pozorom nie jestem twoją dziewczyną.
- Ale będziesz nią. Daje ci dom, ciuchy, wszystko czego chcesz.
-A ja nie będę twoja dziewczyną!
-To wyrzucę cię z domu!
- Nie zrobisz tego, nie mam rodziny. Harry ja wyladuje na ulicy.
- Jeśli do świtu nie będziesz moją dziewczyną, wyrzucam cię.
- Zobaczymy.- starałam się o tym zapomnieć przecież on żartuje.
Bawiliśmy się w basenie aż do zmroku. Później pokazał mi moją sypialnię:
-Twoja sypialnia.- powiedział Harry
-Dzięki.
-Zapomniałbym, proszę:
-Bardzo ci dziękuję.
Następnego Dnia
-Ubierz się Claire, w szafie masz sukienkę.-zawołał o siódmej głos Harry'ego.
W szafie było:
Uczesałam włosy:
I zeszłam na dół do kuchni, a wtedy Harry powiedział:
-Cześć, gwiazdko.
-Mówiłam nie jestem twoją dziewczyną!
-Idź.
-Co?
-Idź!
-Gdzie?
-Wynoś się Claire!!!
-Jak to? Nie możesz!
-Mogę, wynoś się, lub wyniosę cię siłą.
-Nie, Harry.
-Już za późno.
-Auu ...- Czułam jak jednym ciosem pękają mi wszystkie żebra, już leżałam na ziemi.
-Boli??
- Nie.- skłamałam.
- Aaaa ...- I cała ręka złamana.
-Masz mi coś do powiedzenia?!
- Tak, przestań. Umieram.
- Co? Łżesz!
-Przykro mi Harry, ale nie mogłam zostać twoją dziewczyną. Teraz bardzo cię przepraszam. Nie mogę być już twoją dziewczyną, ale wiedz, że cię kochałam.
-Claire, żyj!
Nie pamiętam co dalej się działo. Obudziłam się 20 kwietnia w szpitalu. Wybudziłam się ze śpiączki. Na łóżku siedział Harry, płakał. Pielęgniarka mówiła:
- Ona już może się nigdy nie obudzić.
Postanowiłam nie otwierać oczu.
- Ona musi żyć, ja ją kocham. - mówił Harry ledwo przez łzy.
Postanowiłam wstać.
- Harry, kocham cię.-pierwsze słowa, które powiedziałam.
-Claire, ty żyjesz!
-Tak, ale tylko dlatego, że wiem, iż naprawdę mnie kochasz.
-Wstawaj, pewnie jesteś bardzo głodna. Jedziemy do domu.
W domu:
Od czasu rozmowy w szpitalu nie odezwałam się. Byłam w ogromnym szoku, że byłam w śpiączce pół roku. Harry przełamał ciszę i powiedział:
-Ubieraj się, trzeba nadrobić ten czas zabiorę cię do teatru.
Podał mi:
oraz
do tego
I wyszliśmy.
Po teatrze zabrał mnie na romantyczną kolację przy świecach, na której...
Dalszy ciąg jutro
~Stylesowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz