- Czy wiesz co ty zrobiłaś?! Niewdzięcznico ja o ciebie dbam, a ty odpłacasz mi się prawie zagładą świata! Czy ty jesteś chora?!- zaczął na mnie wrzeszczeć.
-Byłam kilka miesięcy i to z twojego powodu! Tak o mnie dbasz?!
- Od dzisiaj mieszkać będziesz w piwnicy!
-To tak to kobiety, która miała być twoją żoną?!
- Jeszcze mi pyskujesz, od teraz będziesz jeść tylko chleb i wodę. A ubierać się będziesz w łachmany!
- Tak?
- Tak!
Mój nowy pokój:
- W życiu nie będę tu mieszkać!
Dostałam kopniaka.
- Tak to się odzywasz do mnie?
-Tak!
Moja twarz- ogromny siniak.
-Jak możesz?
-CO?
- Harry, to boli.
- Jak trochę pocierpisz wyjdzie ci na lepsze.
- Na pewno durniu!
- Jak mnie nazwałaś szmato?!
- Słyszałeś?!
- Nie!
- Dur-niu!
- Pożałujesz!
- Dobra, proszę zabij mnie. Skoro mam żyć w takich warunkach to wole nie żyć!!!
- Więc to tak. Wolisz zginąć ?!
- Tak.
- Skończmy temat. Rozmowy nie było, wracaj do siebie.
Wydaje się dziwnie spokojny. Powoli poszedł w stronę mojego pokoju. Poszłam za nim. Weszliśmy do mnie wyszedł na balkon:
To się nazywa widok.
- Przepraszam za swe zachowanie, ale to chyba praca.
- Jaka praca?- odpowiedziałam na słowa Harry'ego.
- Jestem szefem firmy, a tak w ogóle to musimy zrobić układ coś za coś. Pozwalam ci tu mieszkać, a ty będziesz mi gotować i sprzątać.
- Nie masz sprzątaczki?
- Nie, jasne?
- Jak słonce.
- Zaczniesz odkurzać cały dom i umyjesz okna, jak będę w pracy. Kiedy wrócę masz czekać z obiadem. Masz także ugotować śniadanie, znasz moje zwyczaje o siódmej ma być gotowe.
- Dobrze.
- Ubierz się w jaką chcesz sukienkę i buty. Masz duży wybór.
- Dziękuję.
- A i ubierz się w coś stosownego, bo pójdziemy gwiazdko do kawiarni.
Następnego dnia.
W co by się tu ubrać? Może to:
Bo w końcu miałam sprzątać.
Włosy uczesałam:
Na śniadanie zrobiłam mu naleśniki. Bardzo się ucieszył. Gdy przed ósmą poszedł do pracy, to pożegnaliśmy się tylko i powiedział, że wróci o szesnastej.
Zaczęłam od odkurzenia salonu, potem biblioteki, własnego pokoju, salonu gier, pokoju kominkowym, sali do imprez, strychu, aż wreszcie pokój Harry'ego. Delikatnie otworzyłam drzwi:
Ale on ma wielki pokój. Straszne. Posprzątałam go po czym wzięłam się za robienie obiadu. Ugotowałam mu coś z kategorii fast food.Gdy przyszedł powitałam go uśmiechem, po czym poszłam się przebrać w cos wieczorowego.
Włosy:
Trzymając się za ręce poszliśmy do kawiarni.
- Poproszę, kawę latte i tort czekoladowy.- oznajmiłam kelnerowi.
- Ja prosiłbym kawę espresso oraz tort 'La vintage'.
- Zaraz podam.
Harry jak gentleman zdjął mi kurtkę i powiesił na wieszaku. Przy jedzeniu ciągle rozmawialiśmy, dopóki nie okazało się, że jest 23:00 i zamykają kawiarnię.
Po powrocie do domu padłam na łózko i zasnęłam. Rano obudziłam się spojrzałam na zegarek jest 10:15 zaspałam! W kuchni czekały na mnie pyszna bułka z miodem i kawa. W łazience leżała karteczka:
Nie budziłem cię, bo wiedziałem, że jesteś zmęczona, pojechałem na delegację, wrócę jutro. Do mego powrotu nie wychodź z domu. Możesz skorzystać z salki kinowej, które jest na trzecim piętrze, filmy w szafce.
Kocham
Harry
O, aż miło. Ubrałam:
i poszłam oglądać filmy. Najpierw oglądałam historie miłosne, a potem komedie. Zapomniałam sobie zrobić obiadu, a na kolację zjadłam tonę popcornu. Następnego dnia Harry mnie zastał śpiąca w sali kinowej na fotelu.
- Obudź się gwiazdko.
- Tak?
- Już rano, dziś nie idę do pracy.
- Nie powinieneś być na delegacji?
- Już wróciłem.
- Co dziś robimy?
- Basen.
- Nie jest za zimno?
- Ale w środku.
- Dobrze.
- Ubierz to i zejdź na dół:
Piętnaście minut później
Wskoczyłam do basenu i od razu zaczęły się straszne rzeczy.
- Harry ratuj!!!
~Stylesowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz